sobota, 23 kwietnia 2016

TEST: PSIsmak!!




PSIsmak niedawno odkryta przez nas psia ciastkarnia :D 
Jakiś czas temu dostałyśmy do przetestowania pięć paczuszek ciasteczek o różnych smakach. Po otwarciu paczki pierwsze co rzuciło mi się  w oczy to żółte wstążeczki, które nadały paczuszce fajnego wyglądu. Fajny pomył, dodawanie kokardek w kolorach adekwatnych do pory roku.
Ciastka nawet szczelnie zamknięte wywoływały duże zainteresowanie u psiaków :D



                               Trochę informacji
Ciastka możemy dostać w różnych smakach:

PSIsmak nr 1: RAJ W PYSIU (JABŁUSZKOWE)
PSIsmak nr 2: PYCHA RYBA (SZPROTKOWE)
PSIsmak nr 3: TUŃCZYKOWE LOVE (TUŃCZYKOWE)
PSIsmak nr 4: WĄTRÓBKOWE LOVE (WĄTRÓBKOWE)
PSIsmak nr 5: KREWKA MARCHEWKA (MARCHEWKOWE)
PSIsmak nr 6: BANANOWY SONG (BANANOWE)
PSIsmak nr 7: FRANCUSKI PIESEK (SEROWE)
PSIsmak nr 8: MUUUrowany PSISMAK (WOŁOWINA I BURAKI)
PSIsmak nr 9: ZIELONO MI (PSTRĄG I BROKUŁY)
PSIsmak nr 10: ALE PASZTET! (PASZTECIKOWE)
PSIsmak nr 11: oDROBina PRZYJEMNOŚCI (DRÓB I BROKUŁY)



Ciasteczka zakupić można w cenie 6 zł za 100g


Dostępne są w różnych kształtach, każdy rodzaj ma inną fakturę. Jedna są gładkie, inne zaś bardziej chropowate, w innych widać co zostało dodane (skorupki jajek itp.)


Jest jeszcze kształt serduszka, ale niestety zapomniałam go wyciągnąć z opakowania ;P



My dostaliśmy do przetestowania pięć smaków:

                                      Pycha ryba
 

  Ciasteczka szprotkowe zrobiły chyba największą furorę wśród psiaków, ich intensywny szprotkowy zapach przyciągnął je z daleka :D Ten smak szczególnie poleciłabym dla psiaków ćwiczących przywołanie i trzymanie się blisko przewodnika, rybny zapaszek na pewno przyciągnie psiaka blisko nas. Zapach został również na moich rękach, ale dało się go szybko usunąć przez opłukanie rąk wodą.



Muuurowany psismak
Przysmaki wołowe pachną wołowiną, nie zostawiają na dłoniach zapachu.


Odrobina przyjemności



Drobiowo brokułowe pachną bardzo przyjemnie dla ludzkiego nosa- brokułami :D

                                   Wątróbkowe love


                               Ciasteczka zagadki 

Na jednym z opakowań niestety nie został zaznaczony ich smak. Na początku trochę mnie to zmartwiło, ale po otwarciu opakowania i dokładnym obwąchaniu stwierdzam, że być może są to ciasteczka pasztecikowe lub rybne :D Widać dokładnie również, że zostały do nich dodane skorupki z jajka 


                                                   Wspaniałe trio testerów 

Ciasteczka testowałam na kilku psach, żeby móc ocenić ich atrakcyjność. Psiaki zawołane do degustacji raz nie odstępowały mnie na krok, aż do zakończenia testowania :D Było to bardzo fajne, bo nie zawsze psiaki były zainteresowane współpracą (może oprócz bordera, który kocha być zawsze i wszędzie z panią) Starsze wolą raczej eksplorować teren w samotności. 

Dla porównania wzięłam zwykłe psie chrupki, ale psy zdecydowanie bardziej zainteresowane były ciasteczkami od PSIsmak :D Za co duży plus od nas.









To ciasteczko miała dostać Joyka..... ale jak widać załapał się na nie kto inny :P




W ciasteczkach zakochali się nawet najmniejsi ze stada :D




Podsumowując 

Duży plus na pewno za to, że psiakom spodobały się wszystkie smaki, ale zdecydowanie u nas wygrały ciasteczka szprotkowe.
Kokardka była fajnym dodatkiem do opakowania, nie wydawało się ono nudne i zwykłe.



Dla małego pieska duże rybki zajmowały chwilę zanim zostały skonsumowane, (duże nie miały problemu) pomyślałabym o jakimś kształcie dla mikro piesków, tak aby mogły one spokojnie zjadać je podczas treningów i nie zajmowało to długiego czasu np. kuleczki.

Przy otwieraniu opakowania łatwo je rozerwać więc też trzeba uważać. 
Przed wysyłką sprawdzić czy wszystkie ciasteczka są oznakowane.

Oprócz tych kilku uwag moje wrażenia są bardzo pozytywne. Pewnie jeszcze wiele razy będę korzystała z ciasteczek od PSIsmak bo wypadły rewelacyjnie :D 


piątek, 12 lutego 2016

Zimowy szał

Od ostatniego posta minęło trochę czasu, więc trzeba odświeżyć bloga :P 
Pierwszego stycznia Dżo obchodziła swoje trzecie urodzinki. Nie wiem nawet kiedy ten czas tak szybko zleciał. Pamiętam jakby to było wczoraj, jak Joy biegała po domu będąc wielkości kota ;) Z okazji urodzin i 3 wspaniale spędzonych lat szykuje się filmik :D 


W pierwszym tygodniu nowego roku wybrałyśmy się na agility do MADzone, żeby odświeżyć pamięć :P Pół roku przerwy od biegania, a  Joy spisała się super. Fajnie się z nią biegało. Dużym plusem było dla mnie to, że rzadko omijała sobie przeszkody, szczególnie hopki po prostej. Trening uważamy za udany i planujemy powrócić do agility :D 

Krótki filmik z naszego hopsania ;)

 

  
W połowie stycznia wybrałyśmy się na spacer z innymi borderkami :) 


 Joyka i Hachiko- idealny team do testowania szarpaków :P




A mogło to być takie ładne zdjęcie :P 
 
Oprócz treningów i spacerów ze znajomymi wychodzimy zazwyczaj na luźne spacerki z aparatem. Udało się nam nawet uchwycić zimę ;) A właściwie jej resztki



 

 Już za chwilę rozpoczynamy ferie :D Czas spacerów, podróży i wspólnego leniuchowania. Będzie dużo czasu na dogranie filmiku ;) 
Więcej zdjęć ze spacerów można zobaczyć tutaj ;)
Pozdrawiamy Karolina&Dżo 

niedziela, 27 grudnia 2015

Podsumowanie 2015

Ponieważ powoli zbliżamy się do końca roku pora na małe podsumowanie
Planów było wiele, nie wszystkie wypaliły, ale dało nam to więcej czasu na przygotowania :)

W kwietniu rozpoczęłyśmy naszą przygodę z agility w klubie Hopster. Bardzo się wkręciłyśmy w ten sport i fajnie biegało mi się razem z Joyką. Po jakimś czasie byłyśmy gotowe na nasz agilitowy debiut na treningowych zawodach w kategorii -0. Na pierwszych naszych zawodach zdobyłyśmy 3 miejsce w swojej kategorii, co było dla mnie wielkim zaskoczeniem :D Na kolejnych poszło nam nieźle. Podczas biegów udały nam się trudniejsze elementy toru, wyszły również rzeczy, nad którymi musimy jeszcze popracować. Musiałam niestety na chwilę przerwać nasze agilitowe szkolenia, ale na pewno jeszcze wrócimy do tego sportu.

 W czerwcu wystąpiłyśmy na szkolnym festynie, gdzie dałyśmy krótki pokaz frisbee połączony ze sztuczkami. Było wtedy bardzo gorąco, pomimo tego Joyka spisała się super.


Wakacje głównie spędziłyśmy w domu, chodząc na długie spacery, jeżdżąc na treningi agility czy pływając w jeziorach. 
W lipcu wyjechałyśmy nad morze. Tygodniowy urlop minął nam bardzo aktywnie. Przez 5 dni przeszłyśmy łącznie około 95km :D zwiedziłyśmy kilka nadmorskich ciekawych miejsc, nie brakowało również szaleństw na piasku i kąpieli w morzu.



W sierpniu byłyśmy na seminarium z Paulą w MadZONE. Super miejsce, ludzie i atmosfera, bardzo dużo nowej wiedzy i pomysłów na dalsze treningi.
fot. Aleksandra Hojeńska Photo


sobota, 5 grudnia 2015

TEST: Trixie Flasher

Jesienią i zimą często wychodzimy z Joyką na dłuższe spacery po zmroku. Polany, brzeg lasu, miejsca słabo oświetlone. Zaopatrzone w świecącą piłkę świetnie się bawiłyśmy, ale zdałam sobie sprawę z tego, że fajnie by było widzieć gdzie znajduje się pies wbiegający często w otchłań ciemności ;)
 Dlatego kolejnym gadżetem ułatwiającym wieczorne spacery, który postanowiłam zakupić jest świecąca lampka- Trixie Flasher.


Flasher dostępny jest w kilku kolorach, niebieskim, zielonym, pomarańczowym i różowym. Do lampki dołączona jest bateria. Bardzo łatwo zakłada się go na obrożę i włącza (wystarczy nacisnąć na kostkę).
Lampka wykonana jest cała z czegoś gumowego, więc nie powinna przemakać w deszczu. Naszej jak dotąd nic się nie stało. Flasher ma aż trzy tryby świecenia: migający bardzo szybko, migający wolniej oraz stale świecący. 


Tak prezentuje się na obroży. Dzięki zaczepieniu na dole są raczej małe szanse, że lampka sama się odczepi. Jedynym problemem może być zaczepienie Flashera na szerokie obroże, ale na standardowych 2,5cm oraz 3cm nie ma problemu. Jedynym minusem, który nam przeszkadza jest to, że lampka często zostaje zakryta sierścią i od czasu do czasu muszę ją trochę poprawić. Ogólnie bardzo przydatny i fajny gadżet :)

sobota, 31 października 2015

TEST: Chuckit! Max glow



Z dnia na dzień na dworze robi się coraz ciemniej. Zabawa zwykłymi piłkami wieczorem nie jest już tak przyjemna, gdy po pierwszym rzucie zabawek trzeba szukać w stercie liści, z latarką w ręce, a rezygnacja z wieczornych zabaw w ogóle nie wchodzi w grę.

Postanowiłyśmy, że nie damy się zawładnąć jesiennej nudzie i ciemności! Max glow przybywa na ratunek ;)

Wykonana jest z miękkiego tworzywa, które z łatwością można ścisnąć w ręce.
Piłka ma gładką fakturę, co z jednej strony ułatwia jej czyszczenie. Po zabawie wystarczy opłukać ją pod bieżącą wodą i wygląda jak nowa, za co duży plus.
Gładka powierzchnia ma też swoje minusy, czasem utrudnia to rzucanie, szczególnie gdy Joyka obślini całą piłkę i robi się ona bardzo śliska.
W środku jest pusta , więc jeśli ktoś woli zabawki na sznurku, to można spokojnie przewlec przez dziurę sznurek.
Świetnie odbija się od ziemi, wysoko i czasem w różne strony, sprawia to psiakowi wielką frajdę, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, bo nie miałyśmy jeszcze piłki, która się tak fajnie odbija .
Dla psich zasysaczy  będzie jak znalazł ;) Otwory w piłce pozwalają przy zgnieceniu trochę zassać powietrze, przy czym piłka wydaje charakterystyczny dźwięk. Joyce bardzo się to spodobało.
Przejdźmy do głównego zadania max glow, czyli świecenia.
Wystarczy naświetlać ją lampą lub latarką z telefonu przez ok 5-10 min, i można ruszać na spacer. Po ciemku świeci na zielono i bardzo dobrze ją widać. Po jakimś czasie niestety traci swój blask i trzeba ją "doładować" latarką, co na dłuższych spacerach może być irytujące, ale na 20 min wypad w zupełności wystarcza jedno naświetlenie. 

Ogólnie oceniam ją bardzo pozytywnie, spełnia swoje zadanie, dobrze świeci w ciemności.
Teraz nawet po ciemku możemy aktywnie spędzać czas na wspólnej zabawie.









 




sobota, 24 października 2015

Welcome!

Pierwszy wpis 

Nadszedł czas na stworzenie bloga :) więc witamy na naszej stronie, na której będę opisywała nasze wspólne życie. Na blogu będzie można znaleźć informacje o seminariach, na których byłyśmy, recenzje produktów, jak i poczytać o różnych naszych wycieczkach czy treningach.
 Pora chyba się przedstawić ;) 
Joyka czyli prawie 3 letnia suczka Border Collie i ja- Karolina, team (prawie) idealny :P Z dnia na dzień dogadujemy się coraz lepiej i razem brniemy wesoło przez życie. Trenujemy głównie frisbee, ale przez jakiś czas uczęszczałyśmy na kurs aglility. W wolnym czasie w domu pakujemy na różnego rodzaju piłkach, biegamy po lesie (to kochamy chyba najbardziej ;) ) uczymy się nowych sztuczek. Od jakiegoś czasu jeździmy też na owce i chyba coraz bardziej się w to wkręcamy :D 

Można obserwować nas również na naszej stronie na facebooku
https://www.facebook.com/Joyka-227012110811468/?ref=aymt_homepage_panel




Zapraszamy do obserwowania naszych wspólnych chwil :D
Karolina & Joyka