sobota, 5 grudnia 2015

TEST: Trixie Flasher

Jesienią i zimą często wychodzimy z Joyką na dłuższe spacery po zmroku. Polany, brzeg lasu, miejsca słabo oświetlone. Zaopatrzone w świecącą piłkę świetnie się bawiłyśmy, ale zdałam sobie sprawę z tego, że fajnie by było widzieć gdzie znajduje się pies wbiegający często w otchłań ciemności ;)
 Dlatego kolejnym gadżetem ułatwiającym wieczorne spacery, który postanowiłam zakupić jest świecąca lampka- Trixie Flasher.


Flasher dostępny jest w kilku kolorach, niebieskim, zielonym, pomarańczowym i różowym. Do lampki dołączona jest bateria. Bardzo łatwo zakłada się go na obrożę i włącza (wystarczy nacisnąć na kostkę).
Lampka wykonana jest cała z czegoś gumowego, więc nie powinna przemakać w deszczu. Naszej jak dotąd nic się nie stało. Flasher ma aż trzy tryby świecenia: migający bardzo szybko, migający wolniej oraz stale świecący. 


Tak prezentuje się na obroży. Dzięki zaczepieniu na dole są raczej małe szanse, że lampka sama się odczepi. Jedynym problemem może być zaczepienie Flashera na szerokie obroże, ale na standardowych 2,5cm oraz 3cm nie ma problemu. Jedynym minusem, który nam przeszkadza jest to, że lampka często zostaje zakryta sierścią i od czasu do czasu muszę ją trochę poprawić. Ogólnie bardzo przydatny i fajny gadżet :)

5 komentarzy:

  1. Hmm, to ciekawy produkt, poważnie zastanawiam się nad zakupem. Blog mi się podoba, obserwuję i zostaję na dłużej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nam się przydaje na wieczorne spacery, nie jest też drogie
      Dziękujemy :)

      Usuń